Markiz de Sade ostro opowiadany


Czworo aktorów w czarnych rajtuzach, białych koszulach, ze spętanymi z tyłu rękami, w śnieżnych perukach i z nieprzytomnie umączonymi twarzami - gada. Markiz w istocie był tyleż, że klasyka przytoczę, uporczywym krążownikiem wyr, co uporczywym krążownikiem fraz. Tak, wybornie młodzi gadają i smakowicie na pustej scenie figury czynią, wcale nie oczywiste. Gdy mowa, dajmy na to, o języku, którym dżentelmen czyni damie przyjemność w altanie sierpniowym zmierzchem - nie liczcie na trywialny mimetyzm sceniczny. A kiedy genitalne mięso semantyczne trupem już jest monstrualnym - zapada ciemność. I trupy brzęczą z czerni, łechcąc wyobraźnię. Jakie planety wtedy roisz?

Hussakowski rozhulał pieprzne piekło gestów i recytacji, by zgasić światło, gdy słowa są na wyczerpaniu. A kiedy światło wraca - jak na dłoni sterczy cała marność rzeczy widocznych wyraźnie (źródło: www.teatrnowy.com.pl)

Teatr Nowy

29 stycznia godz. 19:15

30 stycznia godz. 19:15


MiasteczkoStudenckie on Facebook
  • Facebook