Sacrum Profanum - relacja, dzień 4



Powiązane obiekty:
Powiązane newsy:

Kiedy Kraków dopiero budzi się do życia, inne miasta cierpią na chroniczną bezsenność. Nowy York ma oczy na zapałkach, szuka wzrokiem odpoczynku. W miejskiej dżungli nie ma miejsca na sen.

Wielkie jabłko trawione jest przez miejski zgiełk, aż dziwne, że nie nabawiło się jeszcze niestrawności. Klaksony aut, czyli ocenzurowana metafora tego, co chcą wykrzyczeć kierowcy, toczą między sobą zażartą walkę. Krzyki przechodniów nie pozwalają nawet na moment zwolnić. Pośpiech to skarb. Spieszyć się trzeba. Silniki samochodów chcą dorzucić swoje trzy grosze, a raczej potrójny wydech spalin. Kompozycja Steve’a Reicha – „City Life” to mozaika dźwięków nowojorskiej ulicy. Ostrzegawcze syreny radiowozów mieszają się z głosami przechodniów, stopione w jedność, tworzą specyficzną melodię miasta. Dyrygent Brad Lubman potrafi odpowiednimi gestami oddać nawet miejski chaos, z którym Steve Reich stopił swoją kompozycję. Muzycy z zespołu Ensemble Modern nie porządkują rytmu ulicy, a podporządkowują się mu. Wszystkie instrumenty w wersji duo: flet, obój, fortepian, wibrafony i tylko skrzypce jak zwykle w kwartecie.

Oprócz „City Life” usłyszeliśmy też dwie pozostałe kompozycje Reicha: „Eight Lines” i „Triple Quartet”. Moje serce zaczęło jednak bić w rytmie nowojorskiej ulicy. Póki co nadąża, ale zacznę częściej sprawdzać ciśnienie. W końcu dzisiejszego wieczoru o godz. 22.00 muzyka Reicha znowu spróbuje je gwałtownie podnieść.


MiasteczkoStudenckie on Facebook
  • Facebook